Bardzo osłabiona pojechała drużyna Zagłębia Lubin do Warszawy na mecz z Polonią. Kontuzje i kartki wyeliminowały z zespółu m.in.: Olgierda Moskalewicza, Andrzeja Szczypkowskiego, Grzegorza Nicińskiego, Artura Andruszczaka i Dmitrija Kłabukowa. Także pauzujący przez ostatnie tygodnie Krzysztof Kazimierczak, nie wracał do gry w pełni dyspozycji. Z konieczności więc zarówno pierwsza jedenastka, jak i ławka rezerwowych uzupełnione zostały młodymi graczami rezerw. Swoją szansę na grę otrzymali dzisiaj: Krystian Kalinowski - absolutny debiutant w ekstraklasie, Wojciech Olszowiak i Grzegorz Bartczak - obaj dopiero po raz siódmy w I lidze.
Mecz od samego poczatku miał dramatyczny przebieg. Ledwo spotkanie się rozpoczęło, a już po 9 minutach lubinianie przegrywali 0:1. Pechowym strzelcem samobójczej bramki był niefortunnie interweniujący Krzysztof Kazimierczak. Od tej pory Polonia zyskała przewagę w prowadzeniu akcji ofensywnych i grała co raz lepiej. Bramce Krupskiego zagrażali kolejno Nowakowski, Jarosiewicz i Gołaszewski. Zagłębie broniło się zaciekle, nie mogąć wyprowadzić skutecznych kontrataków. W 43 minucie zrobiło się jeszcze ciężej. Drugą zółtą kartkę dostał Ireneusz Kowalski i tuż przed przerwą musiał opuścić plac gry. Lubinianie schodzili do szatni ze zwieszonymi głowami.
Druga odsłona nie była wiele lepsza. Mimo sporego zaangażowania w grę, nasi piłkarze cały czas odczuwali liczebną przewagę przeciwnika. Ataki Zagłębia były bardzo rzadkie, ale za to grożne. Bliski pokonania warszawskiego bramkarza był Bogdan Zając, niestety po jego strzale piłka musnęła słupek. Chwilę potem kolejny cios. Znowu żółta kartka i znowu jeden z lubinianin musiał opuścić boisko. Tym razem za zatrzymanie będącego w pozycji "sam na sam" Emila Nowakowskiego, ukarany został Jacek Manuszewski. W dziewiątkę i z trzema juniorami w składzie trudno było już nawiązać równorzędną walkę z jedną z najlepszych drużyn tej wiosny. Mimo to nasi piłkarze nie poddawali się i dążyli do wyrównania. W 75 minucie Wojciech Olszowiak trafił w słupek, a piłka potoczyła się wzdłuż linii bramkowej, skąd wybili ją obrońcy. 6 minut później zamiast remisu było 2:0 dla Polonii. Wówczas to rezultat podwyższył Mazurkiewicz. Do ostatnich chwil trwała walka o każdą piłkę. W 90 minucie udało się ją wyłuskać Arkadiuszowi Klimkowi, który to bez namysłu podjął udaną próbę przelobowania bramkarza gospodarzy. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 2:1 dla Polonistów.
Konferencja prasowa trenerów:Krzysztof Chrobak: Nie ukrywam, że bardzo cieszymy się z tych punktów. Szczególnie w drugiej połowie nie graliśmy dobrze, więc komentarz do spotkania powinien być krótki. Moi zawodnicy nie potrafili wykorzystać tego, że grali z przewagą dwóch graczy.
Wiesław Wojno: Chciałem podziękować moim piłkarzom za heroiczną walkę, bo nawet grając w dziewiątkę nie stracili ambicji. Pokazali, że chcą grać dla Zagłębia, i to było widać. Szkoda, że Wojciech Olszowiak nie zdobył wyrównującej bramki, bo byśmy byli blisko wywiezienia z Konwiktorskiej chociaż punktu.